Czy konserwanty w żywności osłabiają odporność?

Czy konserwanty w żywności osłabiają odporność?

Substancje konserwujące dodawane są do żywności z przedłużonym okresem przydatności do spożycia, aby zapobiegać rozwojowi bakterii, grzybów i pleśni.  Wiele z nich ma niekorzystny wpływ na zdrowie, jeżeli spożywane są często ale działanie konserwujące mają także związki nieszkodliwe, a nawet potrzebne dla zdrowia jak kwas askorbinowy czyli witamina C. Osoby, które regularnie korzystają z żywności na wynos, paczkowanej, puszkowanej i półproduktów zjadają znacznie więcej substancji chemicznych niż ci, którzy jedzą głównie żywność nieprzetworzoną przemysłowo. Rosnąca liczba osób z alergiami, nietolerancjami pokarmowymi i chorującymi na nowotwory oraz skażenie środowiska wskazują na to, żeby zacząć ograniczać spożycie żywności wysoko przetworzonej i zadbać o jakość swojej diety na co dzień, co oznacza również zadbanie o bioróżnorodność mikroflory jelitowej.

Najczęściej stosowane konserwanty w żywności i ich potencjalny wpływ na zdrowie

Problemem nie tylko w Polsce ale cywilizacyjnym jest to, że przy wzrastającej liczbie żywności przetworzonej przemysłowo, a więc z konieczności konserwowanej i zawierającej różnorodne polepszacze nie bierze się pod uwagę, ile łącznie różnych substancji dodano do produktu. Wymagane jest jedynie przestrzeganie limitu dla konkretnego dodatku. W raporcie Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 03.01.2019 podany jest przykład sałatki ze śledziem i groszkiem, która po zbadaniu na zlecenie NIK-u zawierała 12 dodatków, m.in. cztery regulatory kwasowości, dwa konserwanty, dwa słodziki, przeciwutleniacz i barwnik. Nie bierze się pod uwagę, ile łącznie różnych „E” dodano do serka czy batonika, a właśnie kumulacja dodatków może wpływać na zdrowie, w tym na reakcje alergiczne. W oparciu o dane Instytutu Żywności i Żywienia NIK stwierdza, że spożycie azotynów (są m.in. w parówkach i wędlinach) u części dzieci w wieku do trzech lat to aż 562 proc. dopuszczalnego limitu.

Czy konserwanty w żywności osłabiają odporność?

Oznaczone E – konserwanty w żywności

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) dopuszcza ponad 330 różnych dodatków do żywności, które albo oznaczone  są na opakowaniach symbolem „E” i numerem przyporządkowanym do każdego dodatku, albo coraz częściej  producenci podają ich pełną nazwę bez użycia  symbolu „E”, co może być mniej czytelne dla konsumentów, gdy widzą np. taką informację: „E250 – substancja konserwująca” zamiast chemicznej nazwy azotyn sodu.

Dla konserwantów zarezerwowana jest grupa E od 200 do 299. Do potencjalnie szkodliwych środków konserwujących zalicza się kwas benzoesowy E210, jego pochodne czyli benzoesany E211, E212, E213. Jest jednym z najczęściej stosowanych konserwantów. Benzoesan sodu spożywany
w nadmiarze może nasilać objawy astmy i alergii oraz podrażniać przewód pokarmowy osób wrażliwych. Nie zostało ustalone, ile dokładnie wynosi „nadmiar”, dlatego alergicy, astmatycy oraz osoby z nieżytem przewodu pokarmowego, zespołem jelita drażliwego lub wrzodami powinny unikać żywności zawierającej ten konserwant. Nie jest ona wskazana również osobom uczulonym na aspirynę, ponieważ benzoesan sodu, tak jak aspiryna, to pochodna kwasu benzoesowego.

Kolejna grupa konserwantów ze szkodliwym potencjałem to dwutlenek siarki E 220 oraz siarczany E221, E222, E223, E224, E226, E227, E228. Mogą hamować przyswajanie i metabolizm witaminy B12, stymulować reakcje alergiczne i bóle migrenowe.

Azotany i azotyny

Trzecia grupa konserwantów o potencjalnie szkodliwym działaniu to azotany i azotyny: E252, E 250, E249. Są to związki chemiczne stosowane do peklowania mięs. Są najlepszymi konserwantami zabezpieczającymi mięso przed rozwojem bakterii jadu kiełbasianego. Część azotanów przekształca się azotyny, dlatego oba te związki traktuje się jako potencjalnie szkodliwe, jeżeli spożywane są w dużych stężeniach. Mogą drażnić śluzówkę jelita cienkiego i wywoływać zespół złego wchłaniania. Azotyny utleniają jony żelaza zawarte w hemoglobinie,  w wyniku czego powstaje methemoglobina. Czerwony barwnik krwi traci zdolność transportowania tlenu, co prowadzi do niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego i mięśnia sercowego.

Zobacz też: Wrzodziejące zapalenia jelita grubego – na czym polega dieta?

Azotany i azotyny mają udowodnione działanie rakotwórcze. W przewodzie pokarmowym w obecności pokarmów bogatych w białko: mięso, ryby, sery, żywność nadpsuta, tworzą nitrozoaminy, które mogą powodować nowotwory m.in. wątroby, przełyku, żołądka, trzustki. Wędliny i inne przetwory mięsne, które konserwowane są azotynami  poddawane wysokim temperaturom np. podczas smażenia czy grillowania  mają bardzo sprzyjające warunki do tworzenia nitrozoamin. W Polsce dopuszcza się azotany również do produkcji serów żółtych. FDA (Amerykański Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Leków) zaleciło producentom wędlin stosowanie dodatków witamin C i E, które jako antyoksydanty hamują tworzenie nitrozoamin.

Azotany są także naturalnie obecne w świeżych warzywach, ale ich ilość znacznie wzrasta gdy warzywa są uprawiane z użyciem nawozów azotowych co jest powszechne. Największa ilość azotanów znajduje się warzywach korzeniowych i bulwach, ale także w warzywach wczesnych tzw. nowalijkach np. sałata, rzodkiewka. Podczas gotowania zawartość azotanów w warzywach zmniejsza się. Woda może być poważnym źródłem azotanów, jeżeli jest spożywana z prywatnych ujęć studziennych na terenach wiejskich i nie jest zbadana pod tym kątem.

Świeże warzywa, owoce i żywność probiotyczna konieczne  dla utrzymania dobrej odporności

Jeżeli na co dzień korzystamy z żywności na wynos i sami nie lubimy gotować, to mały mamy wpływ na to, co jemy. Warto rozważyć aby od czasu do czasu zrobić sobie detoks w postaci kilku dni tylko na diecie warzywno-owocowej, warto też uzupełnić skład prawidłowej flory jelitowej w postaci dobrej jakości preparatu probiotycznego. Można nauczyć się jak uprawiać własne kiełki, które dodawane do potraw mogą wzbogacić je o cenne witaminy i antyoksydanty. Osoby, które nie lubią, nie mogą lub nie powinny jadać produktów mlecznych, mogą pokusić się o eksperymenty kulinarne w postaci roślinnych jogurtów. Do ‘mleka’ z migdałów lub kokosowego można dodać żywe bakterie  jogurtowe kupione np. na bio-bazarach lub przez internet u sprawdzonych producentów i zacząć produkować własną żywność probiotyczną, która wbrew pozorom nie zajmuje dużo czasu a może sprawić wiele radości. Nasza wątroba obciążona dużą ilością ciężkostrawnej chemii, którą dostarczamy jej w postaci żywności przemysłowej musi mieć możliwość regeneracji, kiedy odciążymy ją nie pijąc przez jakiś czas alkoholu, słodkich napojów, nie jedząc smażonych mięs, wędlin a w zamian „nakarmimy” ją pysznymi  koktajlami  ze świeżych, ekologicznych warzyw i owoców.

Czytaj również: Polipy jelita grubego

Czy stosowanie probiotyków może poprawić trawienie i równowagę mikroflory jelitowej?

W przewodzie pokarmowym znajduje się kilkaset gatunków różnych szczepów bakteryjnych, które mają udział w kształtowaniu i zachowaniu równowagi organizmu, w tym układu odpornościowego. „Dobre bakterie” wpływają na trawienie i wchłanianie pokarmu, syntezę witamin B1 , B2, B12, K oraz tworzą biofilm na powierzchni błon śluzowych jelit, co warunkuje ochronę w miejscach, w których potencjalnie może dochodzić do zasiedlania drobnoustrojów chorobotwórczych. Wyniki najnowszych badań wskazują na złożone interakcje między kwasami żółciowymi a mikroflorą jelitową.

Bakterie probiotyczne biorą udział w prawidłowym krążeniu wątrobowo-jelitowym kwasów żółciowych, wpływają na skład i wielkość puli kwasów żółciowych. A to ma związek z prawidłową pracą jelit, odpowiednią produkcją enzymów trawiennych i wchłanianiem składników odżywczych. Obecnie istnieje wiele dowodów wskazujących na pojawienie się istotnych zmian we florze bakteryjnej człowieka w ciągu ostatnich dziesięcioleci w krajach rozwiniętych – zmniejsza się różnorodność flory bakteryjnej. Ma to związek ze stosowaniem antybiotyków, nadmiarem żywności przetworzonej
i nadmierną higieną w życiu codziennym. Uzupełnianie dobrej flory jelitowej wysokiej jakości preparatem probiotycznym może pomóc w przywracaniu naturalnej różnorodności mikrobiomu i lepszej tolerancji nadmiaru sztucznych dodatków do żywności.